Dlaczego unikamy pomocy psychologa?

Bardzo często spotykam się z przeświadczeniem innych osób, że do psychologa chodzą tylko ,,nienormalni” albo tacy, którzy są słabi.

Mówiąc komuś o tym kim jestem z zawodu słyszę: ,,pewnie teraz mnie analizujesz” lub ,,muszę uważać co mówię, bo zaraz wyślesz mnie do wariatkowa”. Okazuje się, że duża część osób dalej żyje pewnymi stereotypami, podczas gdy wiele zmieniło się w zawodzie psychologa. Natomiast jak wiemy przekonania jest bardzo ciężko zmienić.

Dlaczego zatem unikamy pomocy psychologa bądź ciągle odkładamy decyzję o wizycie?

Powiedzmy sobie szczerze. Mało kto lubi słyszeć o sobie szczerą prawdę, a jeszcze gorzej prawdę usłyszaną od specjalisty. Automatycznie uruchamiają się w nas mechanizmy obronne, które mają na celu utrzymać naszą osobowość i stan psychiczny w pewnym komforcie, który znamy i w którym czujemy się bezpiecznie. Jednak przecież psychoterapia ma pomagać, a nie wpędzać w poczucie winy.  Pójście do kogoś z prośbą o poradę to pierwszy krok w kierunku zamiany, a także próba zmierzenia się z tym, z czym mamy problem. 

Zdarza się tak, że boimy się usłyszeć potwierdzenia tego, co podejrzewaliśmy. Czasem jest tak, iż udajemy, że czegoś nie widzimy.  W naszej naturze leży ochrona własnej osobowości. Człowiek, aby przetrwać trudne dla niego sytuacje, często stosuje mechanizm wyparcia. Jest to nic innego jak wyrzucenie ze swojej świadomości faktów, z którym nie potrafimy się zmierzyć. Dobrym przykładem jest sytuacja, kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy poważnie chorzy. W celu ochrony własnej psychiki udajemy, że problem wcale nie ma miejsca a to na przykład tylko przejściowa dolegliwość, którą możemy szybko wyleczyć.

Człowiek najszybciej odnajduje się w tym, co zna. Dlaczego nie mierzymy się z problemami? Nie chcemy się z nimi zmierzyć, ponieważ konfrontacja z ciężką sytuacją wymusza na nas podjęcie radykalnych kroków.  Mamy wytworzone pewne relacje i zachowania, które nie zawsze są korzystne. Zdarza się, że są one wręcz toksyczne i niszczą nas od środka, mimo to, ciągle w nich trwamy. Gdyby takich uzależnień od drugiego człowieka nie było, pomyślcie, czy dziś wiele ludzi dalej tkwiłoby w destrukcyjnych relacjach?

Jakie jeszcze są powody tego, że nie decydujemy się na terapię?

Boimy się, że zostaniemy wyśmiani w związku z naszym problemem. Bo psycholog pomyśli, że jestem niepoważny. Jednakże zapominamy o tym, że przecież idąc do lekarza z krępującą przypadłością też się obawiamy, ale czy dzieje nam się jakaś krzywda? Po leczeniu czujemy ulgę, dlaczego zatem nie poczuć tej ulgi pod względem psychicznym? Nie mamy się czego obawiać, tym bardziej, że obowiązuje nas tajemnica lekarska.

Czy rzeczywiście chodzi o to, aby unikać pomocy psychologa? W dzisiejszych czasach nie ma zazwyczaj czasu na to, aby porozmawiać z kimś bliskim. Jak wspomniałam we wcześniejszym artykule, żyjemy zbyt szybko, a co dopiero znajdujemy czas na rozmowę. Wydaje mi się jednak, że problem tkwi w tym, że boimy się oceny ze strony bliskich czy przyjaciół. Jak powiemy coś, co nas trapi będziemy otrzymywać współczucie, a wcale nie chcemy się tak czuć. Przy kimś znajomym chcemy się czuć komfortowo, a nie przez pryzmat problemu. Jest potrzebna osoba, która obiektywnie spojrzy na naszą sytuację i nie będzie zaangażowana emocjonalnie.

Życie wymusza na nas dokonywania ciągłych zmian i dopasowywania się do wydarzeń. Boimy się zmian, a rozmowa daje wskazówki, jak możemy zmienić swoje postępowanie. Jesteśmy zmuszeni podejmować inne, niż dotychczas znane nam kroki. Powodują one, że stoimy przed nieznanym. Jeśli jednak do tej pory zachowywaliśmy się według pewnych schematów, a nie przyniosły one pożądanych efektów musimy odważyć się pójść inną ścieżką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *